niedziela, 16 listopada 2025

Inna wersja tzw. katastrofy smoleńskiej 2010r. cz.4z4

 

A jak wyglądała tzw. katastrofa smoleńska 2010r wg blogerów po zamknięciu ich nieoficjalnego śledztwa? Przedstawili to w punktach ,które teraz zacytuję: 
„1.Godzina 7:25 – ląduje Jak-40/044 z dziennikarzami (widzialność jest według kierownika lotów oraz pilotów w granicach 1500-2000 metrów, niebo zachmurzone, warunki do lądowania zgodne z poziomem wyszkolenia załogi). 
2.Godzina 7:40 – pierwsze podejście Iła-76 Frołowa. 
3.Godzina 7:45 – załoga Jaka-40/044 informuje DKL Okęcie o lądowaniu swojego samolotu, ale nie wspomina nic o pogodzie, gdyż warunki atmosferyczne towarzyszące podejściu i lądowaniu „dziennikarskiego” Jaka są „zgodne z poziomem wyszkolenia” załogi (występuje tylko zamglenie), mocne fale mgły zaczną pojawiać się dopiero od godz.8:00(patrz punkt 5). 
4.Godzina 7:55 – drugie podejście Iła-76 (warunki atmosferyczne na lotnisku są w dalszym ciągu podobne do tych, które były przy lądowaniu Jaka-40/044, lekkie zamglenie, ale brak mgły, minimalna widoczność – ponad 1km.)” 
Dlaczego rosyjski Ił-76 nie wylądował za pierwszym razem, kiedy była dobra widoczność? Było tylko zamglenie a pilot Iła na pewno znał to lotnisko dużo lepiej od polskich pilotów ,którzy wylądowali 15min wcześniej. Może on wcale nie miał rozkazu lądować tylko „grał na czas”, którego bardzo potrzebowali inscenizatorzy tzw. katastrofy? Zacytuję teraz dziennikarkę The Washingotn Times ,Lucję Swiatkowski Cannon: „Mniej więcej w czasie gdy miał podchodzić (polski TU-154M), samolot należący do rosyjskiego KGB wynurzył się z mgły, latał bardzo nisko nad lotniskiem, pozorując próbę lądowania, ale przerwał swoje podejście i odleciał. To wydarzenie nie zostało wyjaśnione przez władze rosyjskie, a powód, dla którego ił tam się znalazł, nie jest znany. Gdyby faktycznie polski samolot wówczas lądował, mógłby się z nim zderzyć.” 
Amerykańska dziennikarka również zauważyła, że rosyjski ił wcale nie chciał lądować ,więc po co latał? Może chodziło o przymuszenie prezydenckiego tupolewa na odejście na lotnisko zapasowe? Cytujemy następne punkty blogerów: 
„5.Godzina 8:00 – na płycie lotniska pojawia się mgła. Wychodzi tuż przed godziną ósmą z jaru, którego początek znajduje się półtora kilometra od progu pasa. Nadciąga falami od wschodu i przesuwa się w kierunku wschodniego krańca lotniska Siewiernyj. 
6.Godzina 7:55 – ASKIL przechodzi samolot, określony przez rosyjskich kontrolerów lotu jako „pierwszy Polak”. 
7.Godzina 8:10 – TU-154M (drugi polski samolot) przechodzi punkt ASKIL znajdujący się na granicy białorusko-rosyjskiej. 
8.Godzina 8:15 – lądowanie „pierwszego Polaka” na lotnisku Siewiernyj (okazuje się, że z uwagi na Bezpieczeństwo głowy państwa i utajnienie szczegółów wylotu nie wszystkim było wiadomo, którym z pary samolotów, pierwszym(Jakiem-40/047?-numer burtowy prawdopodobny), czy drugim (Tu-154M)-leci prezydent Lech Kaczyński). Jakiem-40/047 przyleciał natomiast prezydent Ryszard Kaczorowski. 9.Godzina 8:25 – trzecie podejście Iła-76(Frołowa) tyle, że tym razem od zachodu. Przelatuje on nad płytą lotniska, ale i tym razem nie ląduje, podrywa się znad pasa(wchodzi na zakres startowy) i odchodzi na wschód w kierunku, z którego wszyscy oczekują podejścia PLF-101. Jak pamiętamy, polski samolot miał planowo lądować o 8:30. 
10.Godzina 8:27 (z uwagi na narastającą lokalnie mgłę, trzecie – kolizyjne z kursem PLF-101 podejście Iła-76 oraz wypadek Jaka-40/(47?). TU-154M odchodzi na lotnisko zapasowe. 
11.Godzina 8:20-8:40 Niepokojące wydarzenia wokół samolotu „pierwszego Polaka”, który wylądował na lotnisku „Siewiernyj”. 
12.Godzina 8:35 – czwarte podejście Iła-76 (ponownie od wschodu) i zrzut elementów samolotu Tu-154 (skrzydeł, ogona) dokonany pomiędzy ulicą Gubienki, a „miejscem katastrofy”, w ramach operacji militarnej, która miała na celu symulować podejście Tu-154M. Samolot pilotowany przez Frołowa po dokonaniu zrzutu odlatuje na wschód.” 
Tak wg blogerów ,autorów książki w skrócie wyglądała inscenizacja katastrofy. Samego zamachu i bestialskiego mordu 96 osób dokonano w innym miejscu. Potem zapewne szczątki ludzkie podrzucono na Siewiernyj aby jeszcze bardziej uwiarygodnić wersję katastrofy, znajdowali je pielgrzymi. Prawdopodobnie w tej mistyfikacji nad Siewiernym brały udział co najmniej dwa ruskie samoloty, jeden latał w kółko i podchodził do lądowania, drugi zrzucał części wraku. 
Później działała jeszcze podkomisja Antoniego Macierewicza ale i jego pracę bardzo krytycznie ocenił w książce prof. Mirosław Dakowski: „AM ze sporą grupą wybranych badaczy postanowił założyć końskie okulary. Nie chciał widzieć, skąd pochodzą „elektroniczne zapisy zdarzeń” (a pochodzą z MAK); zrobił prawie wszystko, by NIKT nie zajął się dokładnie zbadaniem przygotowań do wizyty w Katyniu, przygotowań lotu oraz jazdy pociągiem i samochodami, czy to w kancelarii Prezydenta, czy wreszcie na Okęciu, a także, by nie wchodzono poza quasi-dogmat o „rozbiciu tutki” i badano tylko kilkadziesiąt sekund tego „zdarzenia medialnego”...Skąd ta panika w drużynie AM i w służącej jej grupie dziennikarzy…” 
Zastanawiam się ,czy Jarosław Kaczyński wiedział, że A. Macierewicz sabotuje śledztwo z uporem maniaka odrzucając nie pasujące do jego teorii dowody czy może wiedział ale nie mógł nic zrobić bo sam był np. szantażowany. Zresztą przez następne 8lat rządów nic w tej sprawie nie zrobił. W jego ekipie nie brakuje karierowiczów i zdrajców ,którzy się później ujawnili swoim działaniem podczas plandemii covid i zadziwiająco bezmyślnego układu wsparcia dla Ukrainy, w czym również „zasłużył się” minister Antoni Macierewicz podpisując ten zatajony przed Polakami układ. Za antypolskiego szkodnika uważam też np. M.Morawieckiego, któremu ktoś pomagał w rozwoju kariery bankiera, następnie wybrano go premierem na naszą zgubę jak się okazało. Wskazówką może tu być sekta Chabad Lubawicz albo obce służby. Hasło PIS-PO jedno zło ,cały czas aktualne. 
Tyle o dowodach inscenizacji. Teraz ,kto to mógł zrobić po polskiej stronie bo jest oczywistym, że po rosyjskiej to tylko mafia putinowska. Ale poniższego tekstu nie znajdziecie w przedstawionych tu książkach, są to moje wnioski wyciągnięte na podstawie innych źródeł. 
Takie operacje się planuje i powierza zaufanym ludziom albo wiernym agentom. Nie przypadkowo wg mnie zamachu dokonano za rządów Donalda Tuska. Ten człowiek ,ze swoją antypolskością otwarcie obnosił się już w latach 80tych co zapewne przyciągnęło do niego niemieckie służby Stasi/BND w postaci Detlefa Rusera z którym się nawet zaprzyjaźnił. A Ruser miał właśnie takie rozkazy ,zbliżyć się do Tuska co uczynił. Jego raporty szły do Berlina a potem jego działalność w służbach trafiła do Instytutu Gaucka...ale nie cała ,została oczyszczona przez służby BND z jego działalności w Gdańsku czyli dotyczącej właśnie Donalda Tuska. Z takich układów nie da się po prostu wyjść, trwają dożywotnio jak powiedział Tomasz Budzyński, były szef ABW w Lublinie. Wszystko znajdziecie w książce W.Sumlińskiego „Niebezpieczne związki Donalda Tuska”. 
Donald Tusk od dawna był i nadal jest dla Niemiec bardzo ważną marionetką, dlatego usunięto informację o nim z akt BND w Instytucie Gaucka. Partia Tuska w wyniku tej współpracy szybko poszybowała w górę, zdobyła władzę w Polsce i trzeba było spłacać niemieckie „pożyczki”i zaczęły się ciężkie czasy dla Polaków, które trwają do dziś. 
Po zamachu „w jednej chwili kurs polskiej polityki wewnętrznej i międzynarodowej zmienił się o 180 stopni a partia opozycyjna w Polsce przejęła pełnię władzy, jeszcze zanim ciało prezydenta zostało zbadane przez lekarza.” (chodzi o bardzo szybkie przekazanie władzy prezydenckiej marszałkowi Komorowskiemu z partii PO o godzinie 11.00 10.04.2010r). 
Bronisław Komorowski jak wiadomo był jedynym posłem PO ,który głosował przeciwko likwidacji WSI przez PIS. K.Galimski i P.Nisztor piszą: „Pojawiły się także sugestie ,że za rzekomym zamachem mogły stać Wojskowe Służby Informacyjne. W okresie rządów PIS zostały one zlikwidowane...Kaczyński nie ujawnił aneksu do raportu (z likwidacji WSI) i mógł ich szantażować wiadomościami z tego dokumentu- uważa Janusz Korwin-Mikke...Dokument sporządzony przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza został dostarczony prezydentowi Kaczyńskiemu w listopadzie 2007r. Ludzie WSI mogli się obawiać, że Kaczyński ujawni treść aneksu przed kampanią wyborczą, aby zwiększyć swoje szanse na reelekcję w nadchodzącej kampanii.” 
Jest to dobry powód aby przystąpić do zamachu z Putinem, przecież i Tusk zadawał się ze służbami i komunistycznymi i wojskowymi wg Sumlińskiego. Więc wszyscy razem mogli tego dokonać. 
A zachód? Tusk to wg mnie też niemiecka agentura, więc Niemcy musiały wiedzieć o szykowanym zamachu. A jeśli wiedziały Niemcy to wiedziało również USA, które cały czas mają tam wpływy i agenturę bo to USA po IIWŚ przejęło służby niemieckie Stasi/BND. 
Prof. Mirosław Dakowski tak zachód posumował w książce: „Nie ma skrawka planety, który by nie był ciągle obserwowany, a obserwacje są starannie zapisywane. Żadne powłoki chmur czy niespodziewane gęste mgły nie są przeszkodą. Rejestruje się przecież na wielu różnych długościach fal, też w podczerwieni. Dlatego jest pewne, że istnieją zapisy losów wszystkich rejsów samolotów, też w okolicach Witebska i Smoleńska. Mają je na pewno: wojska rosyjskie, NATO, armia USA i CIA, Francja, BND. Osoby związane z tą ostatnią formacją usiłowały nawet „pohandlować”… Faktem jest ,że żaden „czerwony alert” w siłach NATO nie został ogłoszony. Czy przypadkiem jest, że akurat tak się złożyło, iż rankiem 10 kwietnia wszystkie siedem satelitów obserwujących okolice Smoleńska były oślepione lub poza obszarem aktywności?” 
Osobiście nie wierzę w przypadki a szczególnie w takich ważnych sprawach. Powstaje pytanie. Z jakich powodów musiał zginąć prezydent Kaczyński? 
W odpowiedzi podam własny powód, który może być jednym z wielu. Chodzi mi o ciąg wydarzeń na świecie, które zaistniały przed i po smoleńsku. 
W Gruzji w 2008r prezydent Kaczyński powiedział: „ dziś Gruzja ,jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie...Byliśmy głęboko przekonani ,że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskich apetytów, okazuje się ,że nie, że to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić…” 
Tu nie chodzi tylko o Rosję ,która wg mnie ewidentnie stoi za tym zamachem ale też o państwa zachodnie jak np. Niemcy, które współpracowały z Putinem kosztem reszty państw Unii Europejskiej i ten układ trwa do dziś. Od początku konfliktu Niemcy nie chciały wspierać Ukrainy w wojnie z Rosją, ociągając się z dostawami i blokując unijne pieniądze dla Polski, która wtedy dużo sprzętu wojskowego oddawała Ukrainie i masowo przyjmowała miliony uchodźców ukraińskich. To było wg mnie celowe działanie Niemiec nie tylko przeciwko Polsce ale też przeciwko Ukrainie. Z ostatnich wydarzeń, widzimy że również USA dogaduje się potajemnie z Rosją kosztem Ukrainy i Europy. 
Czy to było już zaplanowane i znane w 2008r? To bardzo prawdopodobne ,gdyż wojny długo się przygotowuje i uzgadnia. Tak było z I jak i z IIWŚ. Przed IIWŚ już wywołany w USA kryzys 1929r pomógł Hitlerowi dojść do władzy, potem było finansowanie przez Wall Street zwycięstwa jego partii NSDAP w 1932r. Koncerny amerykańskie wspierały też technologicznie i rozbudowywały przemysł niemiecki na długie lata przed wybuchem IIWŚ. Te działania były przygotowywaniem Niemiec do wojny. Możecie to obejrzeć w moim filmie na moich kanałach YouTube lub Banbye: 
https://banbye.com/watch/v_u0Zw6BDeGLfH
Ukraina została napadnięta tak jak przewidział to prezydent Lech Kaczyński i to już w 2014r a więc zaledwie 4lata po zamachu smoleńskim. Ale może on znał te plany z jakichś dokumentów lub rozmów, jakie inne kraje albo organizacje globalne chcą podziału Ukrainy? 
Wyraźnie powiedział w przemówieniu w Gruzji ,że NATO i Unia Europejska nie dają gwarancji bezpieczeństwa. W przypadku Ukrainy właśnie tak było, jeszcze w latach 90XXw Rosja i USA gwarantowały nienaruszalność ukraińskich granic w zamian za oddanie arsenału nuklearnego. I Rosja nie dotrzymała tych gwarancji. USA na rewolucję ukraińską w 2014r ,tzw. Majdan wyłożyło 5mld dolarów a oni nic za darmo nie robią, aż do dziś zarabiają na wojnie i wymusili od Ukrainy jej surowce , ziemię Ukrainie zapewne zabierze Rosja czyli podział kraju. 
Czyżby już wtedy Lech Kaczyński wiedział, że USA chce z Rosją podzielić się Ukrainą o czym my dopiero teraz się przekonaliśmy? Pewnie miał ku temu duże przesłanki skoro zorganizował wspólny wyjazd prezydentów do Gruzji. Może już wtedy wiedział ,że NATO to wydmuszka do wyciągania kasy od sojuszników przez USA za rzekomą obronę przed Putinem. I między innymi, dlatego musiał zginąć ,mieszał się w plany globalistów, którzy rządzą i w Rosji i w USA i w Unii Europejskiej i którzy mieli inne plany niż bezpieczeństwo Europy i we współpracy z Putinem zrobili dokładnie to co mówił Lech Kaczyński „dziś Gruzja ,jutro Ukraina…”. Przy okazji zabili też inne ważne osoby w Polsce np. prezesa NBP Sławomira Skrzypka, który nie chciał już zadłużać Polaków w zachodnich bankach, głównie żydowskich. Pisałem już o tym na blogu w 2019r i 2020r.
Już we wcześniejszych artykułach pisałem, że Rosja i USA nie będą ze sobą walczyć tylko współpracować ponieważ to siły rządzące USA obaliły carat i utworzyły ZSRR jak również utworzyły państwo Izrael ,więc ci sami ludzie a raczej rodziny stoją za tymi państwami. Nawet film o tym zrobiłem, który można obejrzeć na BanBye: 
wersja do czytania
Aby wiedzieć które rodziny i jak rządzą, należałoby przeczytać książkę „Czas niewolników” Józefa Białka albo szereg książek Antonego Suttona. 
To jest głównie syjonistyczna finansjera z Wall Street. „Nasz” herr Tusk jest w tej grze tylko małym antypolskim pionkiem wykonującym rozkazy. To samo można by powiedzieć o partii PIS i M.Morawieckim. 
USA chce aby Polska była posłuszna i nie mieszała w ich planach współpracy z Rosją przeciwko Chinom. Lech Kaczyński to zrobił jadąc do Gruzji i jeszcze mówiąc jakie są plany podbojów w przyszłości Rosji za zgodą USA. USA nie będzie nikogo w Europie bronić przed Rosją bo są z Putinem dogadani, tzn. oni mają grać szopkę dla świata i swoje w niej role. Putin jak Hitler wywołuje wojnę a koncerny i finansjera z USA na niej zarabia czyli historia IIWŚ się powtarza na naszych oczach. Ukraina już została podzielona, czyli stało się dokładnie tak jak mówił Lech Kaczyński w 2008r. USA to syjoniści a oni nie mają przyjaciół tylko interesy i kochają wojny, nie chcą pokoju bo tylko wojny, straszenie nimi pozwalają realizować ich interesy. Dokładnie tak samo robi Izrael, tylko wojna pozwala powiększać jego granice, znowu za zgodą wiernego, syjonistycznego USA. 
Na podstawie powyższego, po co naprawdę przyjechał 07.04.2010r generał USA Petraeus, któremu podlegały Bliski Wschód i Azja Środkowa do Warszawy? 
Spotkał się nie tylko z Lechem Kaczyńskim ale też z naszymi oficerami, wszyscy oni za trzy dni zginęli w zamachu. Nie wierzę, że USA nie wiedziało o planach zamachu ,więc gen. Petraeus przyjechał albo ostrzec sojusznika ,Lecha Kaczyńskiego albo wręcz przeciwnie, jego obecność miała związek z zamachem? 
W świetle całego tekstu napisanego wyżej ,pasuje raczej ta druga odpowiedź. 
Jeszcze pytanie, po co robić jakąś inscenizację i utrudniać sobie zadanie? Można było doprowadzić do prawdziwej katastrofy i mieć potem mniej kłopotów niż z uprawdopodobnieniem inscenizacji. Zapewne sprawcy chcieli aby to wyglądało na wypadek więc najlepsza była katastrofa przy lądowaniu ale w takim wypadku część pasażerów mogła przeżyć a to mogło tylko pogorszyć sytuację ,bo mogą przeżyć ci którzy powinni zginąć. Nie wolno takich zdarzeń pozostawiać przypadkowi. Wszyscy musieli zginąć i to na 100%. Inscenizacja i zbrodnia na innym, własnym lotnisku tą pewność dawała. Ale herr Tusk musiał przeżyć gdyż potrzebny był Rosjanom w tym planie ,więc poleciał wcześniej do Katynia na zaproszenie samego Putina i tak oddzielono pomocników od ofiar. 
Poza tym, pisze to również dlatego, że po 15latach znowu rządzi ten sam człowiek ,Donald Tusk co podczas tamtej tragedii, który już dawno powinien siedzieć za zdradę ,za zacieranie śladów zbrodni co wszyscy widzieliśmy. Jakie teraz nam partia PO zafunduje tragedie? Może będą nas do wojny z Rosją namawiać i wysyłać naszych synów i mężów na ukraiński front?
Przecież herr Tusk niedawno powiedział „to jest nasza wojna, czy komuś się to podoba czy nie”. Pomyślicie ,Tusk najpierw pomaga Rosji podczas inscenizacji katastrofy a teraz ma ją atakować? 
Putin jest jak Stalin, mięso armatnie ,zresztą gorszego sortu bo z kryminału i zadupia nie ma dla niego znaczenia. Herr Tusk tylko wykonuje rozkazy ludzi, którzy stoją ponad państwami i mają takie samo zdanie o masach jak Putin czy Stalin. Liczy się tylko wykonanie planu i „interesy” do zrobienia a według nich i tak mamy przeludnienie na świecie więc „kilka pieczeni na jednym ogniu”. 
Sami Ukraińcy nie chcą walczyć za swój kraj i masowo opuścili Ukrainę a obecnie masowo też dezerterują z armii (już jest grubo ponad 100tys dezercji). To tylko świadczy jak ukraiński rząd dba o swoich żołnierzy, korupcja, okradanie własnej armii ze sprzętu ,który potem sprzedają na aukcjach. 
I to my mamy iść za nich walczyć? To jest chore ale jeśli zachód tak zechce to zapewne herr Tusk to wykona, 15 lat temu też przecież pomagał jak mógł Rosjanom w zacieraniu śladów zamachu smoleńskiego bo tak mu rozkazano. 
Oczywiście nie możemy się na wojnę zgodzić a każdego ,który będzie namawiał należy uznać za obcą agenturę, która jak widać do dziś robi co zechce w naszym ani nie wolnym ani nie suwerennym kraju. 
A może herr Tusk pogrąży Polskę przyjmując masy nielegalnych imigrantów i to co widzimy teraz na zachodzie we Francji ,Wielkiej Brytanii ,Szwecji i coraz częściej w Niemczech również my dostaniemy. Domyślam się, że jego zadaniem jest również celowe zadłużanie Polski co może być w przyszłości wykorzystane np. do akta447 czyli wyłudzenia dużej kasy przez organizacje żydowskie od Polski z pomocą zawsze służącego pomocą syjonistom ,wiernego jak pies ,USA. 
Herr Tusk nigdy nie powinien objąć ponownie rządów w Polsce, duży błąd popełnili Polacy, którzy na jego partię głosowali. Ale domyślam się, że ci Polacy, lewacy pierwsi uciekną z Polski jeśli tylko zostanie napadnięta, USA nas nie obroni jeśli nie będą mieli w tym interesu. Już po cichutku uciekli z Jasionki w Polsce skąd szły dostawy na front ukraińsko-rosyjski a wojnę, którą oni zaczęli na Ukrainie teraz ma Europa prowadzić. Takiego mamy sojusznika, od wywoływania wojen i robienia na nich interesów kosztem wszystkich, również sojuszników z NATO. Powinniśmy szukać sojuszy blisko ,wśród innych państw obawiających się Rosji. Tutaj ciekawą opcję przedstawił Pan Bartosiak, na YouTube można go posłuchać. 
Na koniec pytanko, dlaczego do tej pory nie ukarano Donalda Tuska, wręcz przeciwnie ,dobrze się trzyma w polskiej polityce? 
Odpowiem, bo wg mnie jest chroniony przez obce państwa i ich służby, rosyjskie, niemieckie czy izraelskie, które robią w Polsce dzięki niemu dobre interesy oczywiście naszym kosztem. Na wszystkich mają kwity, taśmy i haki i straszą nimi z ukrycia a kto „podskakuje” ten kończy jak Lepper czy gen. Petelicki. To gen. Petelicki ujawnił sms krążący w środowisku rządowym zaraz po tragedii: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100m. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił.” 
SMS wyszedł z samej góry władz partii PO , oni już wiedzieli co mają robić i kogo obwiniać. 
W gen. Petelickim według W.Sumlińskiego po zamachu smoleńskim nastąpiła zmiana, chciał przejść z ciemnej na jasną stronę mocy, miał sporą wiedzę co zapewne doprowadziło do jego zabójstwa nazwanego przez systemowe marionetki samobójstwem. Ale wielu innych ludzi zginęło w dziwnych okolicznościach po zbrodni smoleńskiej. Gdyby to była rzeczywiście katastrofa ,nie trzeba by było usuwać niewygodnych. 
Jak zapewne zauważyliście, mimo wielu poważnych błędów w inscenizacji katastrofy polscy śledczy i komisje nic nie wykryły, bo nie chciały. Tak działają u nas zdrajcy i obce służby zarządzające ludźmi na wysokich stanowiskach. 
Naprawdę uważacie że żyjemy w wolnym, suwerennym kraju? 
To jest państwo z tektury a mafia partyjna to skorumpowane marionetki i obca agentura tuszująca zamach obcego państwa na własnego prezydenta. Czy może być gorzej? 
Ohydni zdrajcy bez zasad, bez honoru, bez moralności. To ,że znowu rządzi Donald Tusk świadczy ,że nic na lepsze się nie zmieniło przez 15lat a Polacy są wciąż zaślepieni propagandą z TV. Cały czas wybierają partie, które okradają i niszczą Polskę ,PIS albo PO, teraz w KO. Pisałem o tym już w 2019r przed wyborami, że należy koniecznie wymienić partie w Sejmie. 
Wierzę ,że Grzegorz Braun zaprowadziłby porządek w tym śmierdzącym bagnie zwanym Sejmem ,gdyby tylko Polacy dopuścili go do rządzenia. W ostatnich wyborach prezydenckich zanotował spory wzrost poparcia, oby tak dalej. Polacy może wreszcie zaczynają się budzić a czas ucieka, niestety na naszą niekorzyść bo dewastacja gospodarki i finansów przez niemieckiego agenta herr Tuska postępuje. Ciekawe czy nasz nowy prezydent Nawrocki będzie „podskakiwał” jak to zrobił Lech Kaczyński czy będzie ściemniał ,że nie może dotrzymać obietnic? Tak powiedział Wojciechowi Sumlińskiemu w sprawie Jedwabnego gdy już został prezesem IPN. Niedługo święto chanuki, czekam na decyzję prezydenta. Mam już dość wspierania przez polskie władze syjonizmu ,który przez 2 lata wymordował w Strefie Gazy 20000 dzieci nie tylko ołowiem od bomb i snajperów ale też głodem jak byśmy oglądali niemiecki obóz koncentracyjny. Strzelają nawet do dziennikarzy i wolontariuszy. Żadnego wsparcia dla morderców, w jakiejkolwiek formie, nawet ich religii, która jak widać pozwala na takie zbrodnie a kłamliwe tłumaczenie żydów tego ludobójstwa mnie nie interesuje. Nikt nie ma prawa ,żadna religia mordować w tak okrutny sposób, szczególnie dzieci. Jedynie satanizm na to pozwala, a po czynach ich poznacie, co naprawdę wyznają. 
Co do książek tutaj przedstawionych. Polecam je przeczytać, ponieważ zawierają więcej opisów i analizy zdarzeń tzw. katastrofy, więcej zeznań świadków, zdjęć i sami powinniście ocenić materiał w nich zawarty. Ja podałem tutaj oprócz wybranych tematów i podsumowań autorów swoje wnioski i oceny. 
„Maskirowka smoleńska” została wydana i można ją używaną jeszcze kupić na portalach aukcyjnych a książkę „Czerwona strona Księżyca” można pobrać z mojego chomika:
https://chomikuj.pl/assun/ksi*c4*85*c5*bcki,2
Dziękuję za uwagę, tekst napisał skyszaman.

sobota, 15 listopada 2025

Inna wersja tzw. katastrofy smoleńskiej 2010r. cz.3z4

 

Mamy też zeznania świadków tzn. Rosjan będących na miejscu „katastrofy” w czasie jej zajścia. Rusłan, pracownik tego samego hotelu, w którym zatrzymał się Sławomir Wiśniewski, relacjonuje polskim reporterom: 
„I takie maleńkie, jakby od komety, takie coś. I za sekundę plaśnięcie, coś ciężko upadło. Potem nie było wybuchu, to znaczy ani płomieni, ani nic, tylko takie plaśnięcie. Tylko plaśnięcie takie było.” 
Wyraźnie powiedział ,że nie było ani wybuchu ani płomieni ani huku bo plaśnięcie tego nie oznacza.  Po prostu spadła z wysokości ciężka część samolotu jakby ją ktoś zrzucał. 
W pobliżu miejsca zdarzenia znajdowało się kilka szeregów blaszanych garaży a przy nich grupa mężczyzn. Oto co powiedzieli. 




























„Pierwszy z mężczyzn twierdzi ,że mimo tego, iż był około czterysta metrów od miejsca, w którym miał upaść samolot, nie słyszał zupełnie nic. „Ani chrzęstu, ani huku, ani wybuchu nie było” -twierdzi stanowczo.” Inny mężczyzna „uważa ,że coś słyszał, a nawet że jego zdaniem był to wybuch. Tyle że porównuje jego siłę do...dźwięku pękającej w ogniu butelki.” 
Czyli Rusłan i obaj mężczyźni przy garażach mówią to samo bo plaśnięcie można by porównać do pękającej butelki. 
Mamy też zeznanie rosyjskiego milicjanta, pełniącego służbę przy wrakowisku: 
„O godz.10.30(8.30 czasu polskiego) na lotnisku Siewiernyj próbował wylądować samolot transportowy (z powodu mgły dokładnie nie widziałem modelu i koloru), niniejszy samolot po próbie lądowania zaczął unosić się i skrył się w nieznanym kierunku. Około godz.10.40(8.40-RM) widzialność w okolicy terenu obiektu chronionego gwałtownie pogorszyła się z powodu gęstej mgły. Mniej więcej w tym samym czasie słyszałem dźwięk silników samolotu w bezpośredniej bliskości od pasa startowego, następnie było słychać dźwięk silników samolotu oddalającego się od pasa startowego. Samolotu nie widziałem. Więcej nie słyszałem dźwięków samolotu zbliżającego się i oddalającego.” 
Ciekawe zeznanie, milicjant słyszał dwa samoloty ,które odleciały w tym prawdopodobnie jeden transportowy. Pytanie ,czy one zrzucały części tupolewa na polankę pod osłoną gęstej mgły? W końcu poprzedni opisani świadkowie słyszeli upadek ,plaśniecie czegoś ciężkiego a nie było huku, wybuchu ani płomieni. Mamy następne zeznanie na ten temat. 
Rosyjski samolot transportowy widział tam Aleksander Berezin, który mówi: 
„O siódmej było jeszcze ładnie, a o 10:40 (8:40 polskiego czasu) trzeba było włączyć reflektory...Jadę.  I taki nienaturalny ryk...I on tak plasnął, proszę sobie wyobrazić ,przez drogę 60metrów. A tu żadnego wybuchu ani nic… I o 9:00 ja przyjeżdżam na wieś i twój brat Szuriak mówi, że to polski samolot.   Jaki to polski?! To nasz, transportowy.” 
Zapewne widział samolot transportowy zrzucający większe elementy tupolewa na tzw. miejsce katastrofy we mgle, która osłaniała inscenizację a jednocześnie zmuszała prezydenckiego tupolewa do odejścia na zapasowe lotnisko. 
Według mnie to pasuje do układanki czyli inscenizacji katastrofy. 
Opis części na wrakowisku również pasował, zimne silniki, brak śladów w ziemi upadku z dużą prędkością. Mniejsze części zostały już rozrzucone wcześniej i ukrywały je tzw. białe plamy z raportu prof. Ciszewskiego. Wiemy ,że części na wrakowisku były przesuwane: 
„przesunięcie ogona płatowca z położenia, w którym na zdjęciu satelitarnym był 11 kwietnia na to ,które uwidocznione zostało na kolejnej fotografii 12 kwietnia, oraz usuwanie nawet bardzo dużych elementów, które zaraz po katastrofie na terenie operacji Iła były, ale w dokumentach „pokatastroficznych” ich już nie znajdziemy.” 
Można by powiedzieć jest to dopasowywanie niedokładnie zrzuconych części do reszty rozrzuconych elementów czy usuwanie elementów nie pasujących do tego typu tupolewa co i tak nie zostało dobrze wykonane. 
Swoją wymijającą odpowiedzią potwierdza to inny świadek zdarzenia, pracownik salonu Kia ,były wojskowy, Oleg Starostienkow. 

Nagabywany przez dziennikarki wyznaje w końcu, że on ”nie katastrofę widział ,ale coś innego”. Na pytanie ,co konkretnie widział odpowiada ”służyłem w wojsku”. Autorzy książki sugerują ,że widział operację militarną. Chyba można tak nazwać rozrzucanie części tupolewa czyli inscenizację tzw. katastrofy. 
„Zespół Parlamentarny zgromadził co najmniej 19 relacji naocznych świadków, którzy słyszeli odgłos eksplozji przed upadkiem samolotu… Raport cytuje w sumie 14 relacji. Z tego ponad połowa przywołanych przez Komisję Parlamentarną (KP) świadków(9) stwierdza, że zdarzeniu towarzyszył inny dźwięk niż eksplozja czy wybuch(trzaski, plaśnięcie, huk, coś jakby tratowane, niszczone itp.) Ponadto część świadków sama z siebie zaprzecza(dziwiąc się temu nawet), iż podczas zdarzenia lotniczego miał mieć miejsce wybuch lub eksplozja( mówią: ”Nie było żadnego wybuchu” lub po prostu ”Nie było wybuchu”).” 
Ale są też zeznania tzw. świadków ,Rosjan zupełnie ze sobą sprzeczne co nie powinno mieć miejsca: „Eduard Czernokniżnik, kierownik znajdującego się w pobliżu komisu samochodowego Kia też widział wypadek. - Stałem przy oknie, gdy nagle usłyszałem dziwny świst. Zobaczyłem samolot, który leciał dziwacznie przekrzywiony i w którymś momencie, ścinając wierzchołki drzew, upadł na ziemię. Twierdził, że widział jak ogon samolotu odpadł jeszcze w powietrzu.”
Eduard widział zapewne transport i zrzut ogona tupolewa we mgle, dlatego "leciał" dziwacznie przekrzywiony.  
Natomiast Siergiej Gliczenko, mechanik z warsztatu samochodowego położonego przy polanie, obok lotniska mówił coś innego, patrzył z okna warsztatu jak spada samolot:
 



















„...spadł odwrócony kołami do góry, łamiąc drzewa. Zobaczyłem tylko błysk, jakby płonęło całe pole. Nigdy nie zapomnę tego huku...kiedy już wbił się w ziemię, odpadł mu ogon. Mówią, że się skrzydło złamało. Nic z tych rzeczy! Wcale nie. On dopiero zaczął się rozpadać ,jak już spadł...skrzydło wbiło się w ziemię, ogon oderwał...No a później już pożar.” 
Sprzeczny jest moment oderwania ogona jak i słyszany huk, którego inni świadkowie nie słyszeli.  Teraz najciekawsze: „Mechanik nie widział momentu zderzenia Tu-154m z ziemią”. 
Ktoś tu kłamie ,może na czyjeś polecenie. Skoro nie widział momentu zderzenia z ziemią to nie mógł widzieć co było potem patrząc cały czas z okna, chyba że potem pobiegł na miejsce zdarzenia ale tego nie ma w wypowiedzi. Jest to zmyślona opowieść, dopasowana do ówczesnych informacji. 
Mamy też iż innego rosyjskiego kłamczuszka. To niejaki Nikołaj Łosiew, emerytowany pilot wojskowy, który widział i kokpit tupolewa i aż pięć ciał: 
„Przybył na miejsce katastrofy jeszcze przed milicjantami, więc widział gdzie leżały ciała ofiar tragicznego lotu prezydenckiego Tu-154M. Nikołaj Łosiew...właściciel działki nieopodal lotniska Siewiernyj powiedział, że we wraku kokpitu dostrzegł pięć ciał.” 
Oczywiście kokpitu ani pięciu ciał w nim nikt więcej nie widział bo go nie znaleziono a pilot wojskowy nie mógł się pomylić więc wniosek jest jeden. Łosiewa nie było na miejscu tzw. katastrofy ,inaczej nie opowiadałby takich bredni. Następna wymyślona opowieść, może również na zlecenie ale oczywiście spartolona jak cała inscenizacja. 
Autorzy książki tak podsumowują relacje świadków: 
„1. Nie było żadnego wybuchu. 
2. Jakiś samolot (jego atrapa zrzucona z wojskowego samolotu transportowego?) miękko „plasnął” o ziemię na stumetrowym, bezdrzewnym pasie pomiędzy ulicą Kutuzowa a lasem okalającym lotnisko Siewiernyj. 
3. W chwili określonej jako „moment katastrofy” świadkowie widzieli w powietrzu najprawdopodobniej rosyjski samolot wojskowy. 
Poza tym: 4. Żaden ze świadków nie wspomina nawet, żeby widział polskiego TU-154M. O tym, że był to polski samolot dowiedzieli się dopiero później-z mediów. A niektórzy przecież mówią wręcz, że owszem widzieli ,ale...rosyjski samolot wojskowy. I miękki upadek obiektu, któremu nie towarzyszył żaden wybuch.” 
Temat łączności Polski z załogą prezydenckiego tupolewa….której nie było! 
„W pseudoraporcie Millera jest napisane czarno na białym, że mimo otrzymania na Okęciu (jeszcze przed startem tupolewa) od załogi jaka-40 (z delegacją dziennikarzy) informacji o fatalnej pogodzie na smoleńskim północnym lotnisku, nie przekazano tej wiadomości załodze. Nie dodzwoniono się do załogi tupolewa także podczas lotu. Nie działała radiostacja alarmowa.” 
Wiedza o losach delegacji urywa się na granicy polsko-białoruskiej. R.Lubas w tekście „O raporcie MAK-słowo odrębne” pisał: 
„02.05.2010r wystąpiono o dane związane z faktyczną trasą przelotu TU-154M od chwili przekroczenia granicy RP do momentu rozpoczęcia podejścia do lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny oraz o informacje zawarte w depeszach AFTN dotyczących lotów Tu154M do Smoleńska w dniach 7 i 10 kwietnia 2010r...Tych danych MAK stronie polskiej nie przekazał. 14.05.2010r wystąpiono o informacje z książki meldunkowej NDB bliższej i NDB dalszej oraz o tzw. zrzut zapisów radarowych trasy przelotu Tu154M od momentu wlotu do FIR Mińsk do chwili katastrofy. Tych danych i dokumentów stronie polskiej nie udostępniono.” 
„Znikają satelitarne zdjęcia, które miały być przekazane Polsce przez USA”. 
Mnie to nie dziwi bo wierzę w zamach na prezydenta i na miejscu sprawców kazałbym swojej agenturze w Polsce zrobić wszystko aby utrudniać zarówno przelot samolotu prezydenckiego jak i późniejsze śledztwo ,odciąć łączność z ofiarą, którą miałbym skierować na inne lotnisko a miała w tym pomóc mgła. Oczywiście nie udostępnił bym też żadnych zapisów radarowych na swoim terenie i jak widzimy ,tak właśnie się stało. 
Teraz tajemnicza mgła na Siewiernym. Stwórzmy sztuczną mgłę: 
Ruski film z tamtego okresu tzw. katastrofy smoleńskiej 2010r. A co mówili świadkowie o gęstej mgle na lotnisku? 
Jacek Sasin - „Ja takiej mgły chyba w życiu nie widziałem, tak gęstej, jak tam było. Ale ona była tylko na lotnisku.” 
Nauczycielka w artykule „Naszego Dziennika” z XII2010r stwierdziła, że „..10.04.2010r już o 7:00 rano była w pracy. Była wtedy słoneczna pogoda, nie było żadnej mgły. Pojawiła się dopiero po godzinie,...mgła w pewnym momencie zaczęła gwałtownie gęstnieć, jakby wychodziła z ziemi. Kładła się gęstymi płatami wyraźnie od strony jaru, który od szosy dzieli odległość około jednego kilometra...mgła wypełzła z jaru i przemieściła się w kierunku szosy w stronę lotniska Siewiernyj.” „Tego poranka właśnie znad tego jaru-zbaczając nieco z kursu z uwagi na błędny sygnał BRL – nadlatywały wszystkie samoloty. Pęd ciągniętego za nimi powietrza niósł ze sobą mgłę wzdłuż osi   pasa w kierunku progu lotniska.” 
Jerzy Bahr mówi: „Tumany chmur szły od lewej strony do prawej. Było ich coraz więcej, narastały w błyskawicznym tempie.” 
Dowódca Jaka-40/044 Artur Wosztyl mówi: „Było tak ,że ta warstwa mgły przyszła, ograniczyła widoczność do 400metrów, ale nie odpłynęło to. Na to napłynęła nowa warstwa, tak jakby spotęgowała ten efekt i dodatkowo się jeszcze zmniejszyła widzialność do około 200metrów. Skwitowaliśmy to w ten sposób, że teraz to już w ogóle nic nie widać. Najlepiej jakby w ogóle nie podchodzili, bo to nie ma sensu w sumie. Bo z tego się i tak nie da wylądować i tak. No i Remek Muś poszedł do samolotu podać przez radio „Arek teraz widać 200”. Przy tych warunkach oni wiedzieli, że się nie da wylądować. Nie znam pilota, który wykonałby coś takiego.” 
Remigiusz Muś mówił : „...z głośników naszej radiostacji usłyszeliśmy załogę naszego tupolewa zbliżającego się do rejonu lotniska. Pamiętam, że załoga prowadziła korespondencję z wieżą kontrolną, która kierowała ich, aby znaleźli się na kursie odwrotnym do lądowania w celu wykonania zejścia do lądowania.(Z zeznań Musia wynika zatem, że była to godzina około 8:15 co potwierdza zeznanie Plusnina o przejściu ASKIL około 8:10).” 
I najprawdopodobniej prezydencki tupolew odleciał na inne lotnisko. 
Marek Pyza pisze o milicjantach będących w pobliżu lotniska: „Wszyscy milicjanci zeznają też, że nie widzieli natomiast tupolewa w powietrzu, mimo że znajdowali się bardzo blisko miejsca zdarzenia, nawet kilkadziesiąt metrów od pasa startowego.” 
Wcześniej pisałem, że świadkowie nie słyszeli też wybuchu tylko plaśnięcie. 
Dmitrij Tutkuszbajew, ratownik mówi: „...w dniu tragedii o 9:00 rano pogoda była przepiękna, a już o 10.00 (8:00 czasu polskiego) lotnisko przykryła mgła, w ciągu pół godziny po katastrofie całkiem się rozeszła.” 
Widzieliście na filmie jak ruska maszyna robi sztuczną mgłę, która wg zeznań światków wydobywała się z pobliskiego jaru i była tylko nad terenem i okolicami lotniska. Jak to połączyć? Zamaskowaną rurą pociągniętą dnem jaru i mamy efekty z zeznań świadków. Na poniższym zdjęciu dobrze widać idealne położenie jaru(żółta linia) względem lotniska dla takiego rozwiązania:



























Jeszcze temat słynnej ,podobno złamanej przez skrzydło tupolewa brzozy. 
„13 kwietnia 2010r fotografię słynnej brzozy Bodina...pozwolono wykonać pielgrzymowi dr. Janowi Gruszyńskiemu. Wyglądała ona tak:














Natomiast zdjęcie tej samej brzozy na potrzeby raportów MAK i KBWLLP wygląda tak:


















Jakie można wyciągnąć wnioski? 
„Dla potrzeb stworzenia dokumentacji „katastrofy smoleńskiej”, po 13 kwietnia 2010r w brzozę Bodina wbito przemawiające do wyobraźni elementy, mające „robić” za fragmenty rozbitego tupolewa.” 
Jest też wersja ,że wydłubano te elementy przed 13IV ale: 
 „po analizie składu tych nieco pordzewiałych kawałków metalu udało się ustalić, że są pomiędzy nimi metale o składzie chemicznym nieznanym tupolewom ale może być to przecież legendowanie wersji zamachowej.” 
Pordzewiałe kawałki mogą oznaczać ,że zostały one wbite w brzozę przed dniem zamachu w ramach przygotowywania inscenizacji. Jak wyżej pisałem ,na wszystko nie byłoby czasu w dniu zamachu. Zapewne użyto części podrdzewiałych z innego wraku samolotu. Obie wersje świadczą o przeprowadzonej na Sewiernym inscenizacji katastrofy. 
Ale na temat tej brzozy są jeszcze inne badania prof. Chrisa Ciszewskiego również wykluczające ją z udziału w tzw. katastrofie z zupełnie innego powodu i jednocześnie potwierdzające inscenizację katastrofy: 
„Poprawione pomiary nie zmieniły głównej konkluzji wcześniejszych badań autora mówiących o tym, że drzewo musiało zostać złamane przed 10 kwietnia 2010r. Ten wniosek wynika z tego, że złamana brzoza to brzoza srebrna (betula pendula), z typowym dla tego gatunku obfitym wydzielaniem dużej ilości soków z jakiegokolwiek uszkodzenia miazgi drzewa. Była w miejscu złamania 10,11,12,13 kwietnia 2010r. i później kompletnie sucha. Nie stwierdzono żadnych śladów wypływu soków, co jest możliwe w przypadku tego gatunku jedynie wtedy, jeśli drzewo zostało złamane poza okresem wegetacyjnym. Nie jest to natomiast możliwe wiosną , kiedy brzoza stanowiąca przedmiot badań była w pełnym rozkwicie (a miejscowa ludność zbierała właśnie sok brzozy z różnych okolicznych brzóz) i w czasie, kiedy inne uszkodzone drzewa w okolicach Smoleńska w sposób widoczny wydzielały soki, co można łatwo zauważyć na fotografiach z terenu...Proste badanie fotografii w wysokiej rozdzielczości przedstawiającej przełamanie drzewa, obok pewnych informacji, jak ta ,że sezon wegetacyjne rozpoczął się w 2010r przed 10.04.2010r, dowodzi, że drzewo nie mogło zostać złamane 10.04.2010r” 
To są wnioski na podstawie badań , nie wymysłów czy domysłów. 
Poza tym następne obserwacje tzw. miejsca katastrofy: 
„Kupka śmieci widoczna na wszystkich zdjęciach satelitarnych z 5,11,12 kwietnia , nie pozostałaby nieporuszona, piętrząc się w tym samym miejscu, jeśli samolot odrzutowy Tu-154M przeleciałby nad nią na wysokości 5m, szczególnie, jeśli miał lecieć z przyspieszeniem identycznym, jak przy procedurze startu, po komendzie „odchodzimy”.” 
Na podstawie powyższego dalsze badania i brzozy jak i skrzydła tupolewa pod względem katastrofy nie mają sensu. Skoro znaleziono w brzozie wbite elementy jakiegoś samolotu to musiały zostać tam umieszczone specjalnie w wiadomym celu, inscenizacji katastrofy. A co zrobiła partia rządząca herr Donalda Tuska w sprawie tych badań? 
„Zamiast je wykorzystać, wszczęto skoordynowaną akcję przeciwko tezom badawczym i ich autorowi, w ramach której usiłowano nawet sfabrykować rzekome brudy z przeszłości autora, niezwiązane ze sprawą, a pochodzące sprzed ponad 30lat, i – na dodatek – fałszywe.” 
Tak postępują jedynie zdrajcy czy wspólnicy zbrodni. Podsumowano takie działania również w książce: 
„Oficjalne źródła współpracują w ukrywaniu przed opinią publiczną prawdziwych faktów, dotyczących katastrofy smoleńskiej, co może prowadzić do dalszego wniosku, że mogły one albo odgrywać w tej katastrofie rolę bezpośrednią lub mogły kolaborować w doprowadzeniu do niej, lub chronić tych, którzy się tego dopuścili".
                                 
A co się stało z naszą Delegacją skoro nie było katastrofy na Siewiernym? 
Jerzy Bahr mówi: ”Z polskiej strony była pod tym względem nieufność, tzn nie wierzono w dobrą wolę gospodarzy. Uważano ,że Rosjanie chcą wymusić lądowanie gdzie indziej. I to jednoznacznie było powiedziane: Rosjanie będą robić wszystko, żebyśmy tam „nie siedli”.” 
Zgadzam się z Jerzym Bahrem, Rosjanie musieli zrobić wszystko aby tupolew prezydenta nie wylądował w Siewiernym, bo tam już była zorganizowana inscenizacja, taki był plan Putina. A co jeszcze było w planie? Tutaj może pomóc cytat Marka Pasionka (wiceprokurator generalny):       
„Prokuratorzy ustalili, że na kilka minut przed katastrofą w wieży kontrolnej w Smoleńsku doszło do awarii radiolokacyjnego systemu lądowania. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu.” 
W takim razie ,skoro tupolew nie rozbił się na polance na Siewiernym to gdzie się podział? Teraz przedstawię zdjęcia z opisami opracowane przez blogera 3zet w kwietniu 2015r. Zdjęcia te pochodzą z akt NPW i bloger bada kąty padania promieni słonecznych, naświetlenie różnych powierzchni, cienie w celu wyznaczenia kierunku lotu samolotu.








































































































































































































































































Jak widzicie, po komendzie „odchodzimy” ,tupolew poleciał na lotnisko w Witebsku podczas gdy na Siewiernym odgrywano przedstawienie z kilkukrotnym podchodzeniem do lądowania ,sztuczną mgłą i katastrofą. Potrzebny był czas zamachowcom na przywóz zwłok więc opóźniano wszystko co było można a szczególnie odnajdywanie i identyfikację ciał, które najpierw trzeba było odpowiednio przygotować. Plan jak z dobrego horroru ale po Putinie, oficerze KGB wszystkiego można się spodziewać tym bardziej ,że już brał udział w podobnej rzezi ale na Rosjanach w 1999r i wysadzeniu kilku bloków ze śpiącymi rodzinami. Zginęło wtedy prawie 300 osób a dzięki tej tragedii Putin został potem prezydentem. 
Jest o tamtych zamachach książka człowieka ,którego Putin zamordował, właśnie za ujawnienie prawdy, Litwinienki pt. „Wysadzić Rosję”. 
Również nie zwrócenie nam wraku tupolewa przez tyle lat bo Rosja prowadzi cały czas śledztwo ,chociaż winnych Rosjanie wskazali już pierwszego dnia, świadczy wg mnie o jednym ,o zacieraniu śladów. Czego? Przecież nie zaciera się śladów katastrofy ale inscenizacji czy zamachu już trzeba i tak zapewne jest.

wtorek, 11 listopada 2025

Inna wersja tzw. katastrofy smoleńskiej 2010r. cz.2z4

 

Następne kłamstwo Putina, dwa fragmenty prawego boku pochodzące z tego samego boku i miejsca w TU154. Poniżej zdjęcia.





































Jeden fragment oznaczony powyżej na zdjęciu na mapie satelitarnej nr71 i literą C i drugi fragment z miejsca zwiezienia wraku oznaczony nr00003 i literą A na powyższym zdjęciu pochodzą konstrukcyjnie z tego samego boku, prawego samolotu ale są inaczej zniszczone, częściowo dublują się tzn. pewien ich obszar pokrywa się. 
Fragment 00003 nie ma załamania wzdłuż ,okna i fragment napisu są dobrze widoczne ale oba fragmenty mają okna i czerwony szeroki pas. Mają więc część wspólną. Muszą pochodzić z dwóch różnych samolotów. Jak widzicie jeden fragment nr71 jest tylko na polance a drugi fragment 00003 jest tylko na płycie lotniska. Były dwa wraki do ułożenia scenerii „katastrofy”. Na końcu powyższego zdjęcia obydwa obramowano kolorami, jeden czerwonym nr71 a drugi niebieskim 00003. Następnie przez proporcjonalne skalowanie dopasowano we właściwe miejsce obie burty i to widać poniżej:


































 


„Nie ma żadnego filmu, mapy i zdjęcia, które przedstawiłyby tę ściankę 00003 w miejscu nazwanym „miejscem katastrofy” – to jest na polance między zakładami SMAZ, ulicą Kutuzowa i wschodnim krańcem pasa startowego. Poznaliśmy ją dopiero w miejscu, gdzie zwieziono wrak. Skąd została tam dostarczona ,tego nie wiemy.” 
Oczywiście ścianka nr71 z polanki ,miejsca katastrofy zniknęła. Poniżej zdjęcie z porównania przycięcia obu ścianek:
















„Wniosek: do inscenizacji fikcyjnej katastrofy użyto elementów pochodzących z co najmniej dwóch bliźniaczych Tu-154.” 

Temat silników turbo-odrzutowych samolotu prezydenckiego. 
„W przypadku PLF 101 i lotu z 10.04.2010r mamy w zapisach informację, że została wydana komenda uchod...Po wydaniu komendy uchod silniki pracowałyby, jeśli byłoby prawdą, że on tam podchodził do lądowania, z mocą co najmniej 80-90% mocy maksymalnej. To jest moc w fazie startu samolotu...
W zbiornikach po przelocie do Smoleńska winno być jeszcze około 12ton paliwa...Komory spalania pracują z temperaturą 1200-1300*C i mają swoją masę. Jeśli zastopujemy to w warunkach katastroficznych, czyli po zderzeniu z ziemią lub zastopujemy w locie, to ciepło musi odejść z tej masy metalu. Odchodzi poprzez promieniowanie i parowanie...Czas schładzania tych silników, to jest co najmniej kilka godzin, do nawet doby. Po piętnastu minutach, a więc wtedy, kiedy tam się pojawił pan Wiśniewski i strażacy już rozwinęli akcję gaśniczą, te elementy miały bardzo wysoką temperaturę. Służby pogoniły pana Wiśniewskiego z tego terenu,... jak sam twierdzi, dokonał rejestracji obrazu i dźwięku. Ten film opublikował najpierw Reuters bez ścieżki dźwiękowej, ale opublikowała to również BBC, Polsatowi jednak należy się palma pierwszeństwa, bo opublikował ten materiał jeszcze przed katastrofą, choć nie sam film, a zdjęcia z tego filmu. Ten film stanowi dowód ,że silniki były zimne. Obok nich leżały węże gaśnicze i one leżały w chruście, gałęzie tego chrustu były nawet cięte.” 















Należy dodać ,że Sławomir Wiśniewski nie jest dziennikarzem. Pracuje w TVP jako montażysta, dobrze mówi po rosyjsku i był pierwszym człowiekiem z kamerą, który znalazł się na miejscu „katastrofy” prezydenckiego samolotu. Więcej o jego nakręconym filmie jak i jego relacji zdarzeń a także analizy tych zdarzeń przez autora ,przeczytacie w książce „Czerwona strona Księżyca”. 
I mamy poniżej oryginalne zdjęcie ,które zostało opublikowane z „wetkniętą w otwór wirnika zardzewiałą rurką”:

















„Widzimy, że nie doszło do zapłonu chrustu, a musiałoby dojść, gdyby chrust zetknął się z silnikami D-30 KU w momencie katastrofy. Chrust pali się w temperaturze    240-270 stopni, w zależności od warunków. Po zimie, jeśli nie ma śniegu i trawa jest sucha, zapłon jest bardzo szybki. W przypadku Smoleńska mamy tak: silniki leżały w błocie, ale woda z tego błota nie parowała, a musiałaby, gdyby zetknęła się z metalem o tak wysokiej temperaturze. Jak wiemy – metal dobrze przenosi ciepło poprzez przewodzenie.” 
To oryginalne zdjęcie pokazuje, że przedstawiony silnik był zimny w momencie jego pojawienia się na tzw. miejscu katastrofy co w przypadku prawdziwej katastrofy nie mogło się zdarzyć bo byłoby wbrew prawom fizyki. Gdyby nawet został zlany wodą to nie powinno tam być trawy i gałązek ,które wcześniej uległy by spaleniu a gorący silnik parowałby jeszcze przez długie godziny oddając ciepło. Nie widać tego na filmie Wiśniewskiego, który np. możecie tutaj obejrzeć:
https://youtu.be/iQ_5PrVDl9g?si=b0GNGFhel3x3QT1o
albo tutaj 
Widać nawet na filmie miejsce z wirnikiem ze zdjęcia, nie ma pożaru a strażacy gaszą w zupełnie innym miejscu. Silnik leżący w błocie też nie paruje a film nagrano już 15min po tzw. katastrofie. Hotel z którego przybiegł Wiśniewski jest zaledwie 300m od miejsca katastrofy. Jak widzicie, nic się nie zgadza i nie pasuje do wersji katastrofy. I jeszcze cytat mówiący o niechlujnym rozłożeniu na polance części silnika: 
„Na zdjęciach widać błyszczącą turbinę sprężarki za wylotem silnika - znaczy przecisnęła się bidulka i wyszła z tyłu.”















Zdjęcie silnika. Turbina umieszczona z przodu silnika na polance z częściami tzw. katastrofy znalazła się na jego tyle. Następy cud w prawach fizyki podczas tej „katastrofy”.

Temat exifów czyli daty i godziny wykonania zdjęć. 
Poniżej zdjęcia ze smoleńskiej polanki. Exify tych zdjęć dowodzą, że zostały one wykonane 09.04.2010r a więc dzień przed rzekomą katastrofą. A 09.04.2010r na Siewiernym lądowały aż trzy tupolewy: 
„Najbardziej zastanawiające są jednak loty wykonane 9 kwietnia, w przeddzień katastrofy. Te również odbyły tupolewy, ich właścicielem także była Rossiya. Dwa z nich miały status „Litiernyj K”, zaś trzeci „Litiernyj A”. Kto więc był tego dnia w Smoleńsku? Premier Putin czy prezydent Miedwiediew? Który z nich zdecydował się na potajemną wizytę na Siewiernym?” 
Zapewne doglądali inscenizacji ,zbierali raporty ,wydawali polecenia.













































Zdjęcia te należą do „albumu” Pani Anodiny czyli pochodzą od Rosjan. Co ciekawe jest to zdjęcie z miejsca gdzie znajduje się wyżej pokazany wirnik z wetkniętą rurką leżący wśród gałązek i suchej trawy. Nie widać też unoszącej się pary z gorącego silnika. 
 Pytanie ,dlaczego mieliby fałszować zdjęcia na swoją niekorzyść? 
Widząc jak niechlujnie technicznie urządzono inscenizację katastrofy, zdjęcia te mogą być prawdziwe, gdyż ktoś po radzieckiej stronie z jakichś powodów zapomniał je sfałszować i poszły z datą faktycznego wykonania. Wiadomo ,że w dniu zamachu na wszystko by zabrakło czasu, trzeba było część inscenizacji zrobić wcześniej na polance, widocznie wtedy zrobiono też zdjęcia ,które potem sfałszowano ,ale jak widać nie wszystkie. Zresztą wyżej zacytowałem ,że Polsat opublikował zdjęcia z katastrofy jeszcze zanim ona się oficjalnie wydarzyła a więc musiał mieć takie właśnie zdjęcia ,zrobione wcześniej. 
Dowodem na inscenizację katastrofy jest również poniższe zdjęcie, na którym widzimy element wraku ułożony na równiutko uciętych beleczkach drewnianych. Co za partanina ,a zdjęcie pochodzi od strony rosyjskiej, z katalogu Anodiny, tak samo jak wyżej pokazane zdjęcia z exifami z 09.04.2010r. Te zdjęcia wzajemnie się potwierdzają, swoją prawdziwość ale też spartaczenie roboty rosyjskich inscenizatorów.







































Ale po co się starać skoro po polskiej stronie wszystko dogadane, liczna grupa rosyjskiej wysoko postawionej agentury wszystko zatuszuje , przekręci ,usunie. 
Również o wcześniejszym przygotowywaniu inscenizacji katastrofy świadczą badania prof. Chrisa Ciszewskiego. Profesor porównał zdjęcia miejsca tzw. katastrofy z 5 i 11 kwietnia 2010r czyli z okresu sprzed i zaraz po „katastrofie” ze zdjęciami tego terenu z innych lat. Badał białe plamy występujące przez zdarzeniem z miejscami rozrzutu szczątków samolotu i występowanie w przeszłości połaci śniegu w tych miejscach. Poniżej zdjęcie z opisem i podsumowanie wniosków:





































Podsumowanie i wnioski prof. Ciszewskiego: 
„Żadne z trzech przeprowadzonych badań nie umożliwia podtrzymania hipotezy jakoby w miejscu rozrzutu szczątków samolotu w trakcie sezonu wiosennego występowała naturalna wyjątkowo bujna akumulacja śniegu, podczas gdy już żadnych podobnych połaci śniegu w całej tej okolicy nie było. W związku z tym należy przyjąć, że te plamy są najprawdopodobniej antropogenicznego pochodzenia. Zgodnie z wynikami niniejszych badań można sformułować trzy przedstawione poniżej końcowe wnioski. 
1. W przeciwieństwie do naszego uprzedniego założenia, białe plamy określane wcześniej jako śnieg były jakimś rodzajem sztucznych tworów, które zostały umieszczone w miejscach niepodatnych dla kumulacji śniegu w przeszłości. 
2. Nadzwyczajne podobieństwo przestrzennego rozmieszczenia białych plam z przestrzennym rozmieszczeniem szczątków samolotu pozostaje tajemnicą albo być może technologiczną zagadką, gdyż jest praktycznie niemożliwe, by był to tak niewiarygodny zbieg okoliczności. Toteż zjawisko to powinno zostać zbadane. 
3. Ustalone fakty, że rosyjskie wojsko przeprowadzało podczas tego samego przedziału czasu jakiś rodzaj manewrów w porcie lotniczym i fakt, że Rosja jest jednym z najbardziej restrykcyjnych państw na świecie, te sztuczne białe plamy musiały być stworzone za wiedzą i zgodą rosyjskich władz, a w szczególności obecnych władz wojskowych, co powinno ułatwić polskim władzom wyjaśnienie, co te białe plamy naprawdę przedstawiały.” 
Więcej na temat badań prof. Ciszewskiego możecie przeczytać pod tym linkiem
albo w przestawionej książce. To już są dowody naukowe na poparcie inscenizacji.

Temat „zagubienia” zwłok prezydenta Kaczyńskiego. 
„Na polance o wymiarach 160m na góra 50m, przez 7 godzin szukano ciała Pana Prezydenta ,chociaż miał osobisty lokalizator położenia. Ludzie z BOR-u powinni wiedzieć w jakim miejscu dokładnie przebywał...Przez siedem godzin szukano na tej polance ciał i tych ciał tam nie było albo było ich tam niewiele.” 
Jacek Sasin zeznawał przed Zespołem: ”Widziałem zaledwie kilka ciał, które były rozrzucone” i sądzi wtedy, że „większość znajduje się w samolocie czy pod tymi częściami samolotu”, nieco dalej mówi „ja nie byłem w stanie nikogo rozpoznać, prosta identyfikacja nie była możliwa, trudno było czasami nawet rozpoznać osobę ludzką”. Stwierdza też, że „nie było 96 ciał”. 
„Sasin poza tym nie zauważa, by była organizowana jakakolwiek akcja zawiązana z ciałami ofiar - nie tylko stoją bezczynnie rzędy karetek i tłum personelu medycznego ale nikt nie szuka ofiar między fragmentami wraku. Przez blisko godzinę (jak szacuje okres swego pobytu na Siewiernym) główny „akustyk” kancelarii Prezydenta na „miejscu katastrofy” nie dzieje się nic poza jakimś kręceniem się „strażaków”. Nikt też nie szuka ciała Prezydenta….Oficjalnie odnaleziono je około godziny 13.30 czasu polskiego.”       
Taką godzinę podali Rosjanie, około 14.00 Miedwiediew ,ówczesny prezydent Rosji miał telefonicznie poinformować Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego o odnalezieniu ciała ale wstępnie zidentyfikowane zostało dopiero około godziny 17.30 czasu polskiego przez oficerów BOR-u czyli Polacy zobaczyli ciało prezydenta dopiero po dziewięciu godzinach. W tym czasie można z nim było zrobić wszystko np. dowieźć z innego miejsca. To ,że ciało prezydenta na zdjęciach oficerów BOR-u miało inne obrażenia niż na zdjęciach rosyjskich to już następna historia ,o której poczytacie w książce. W każdym razie wygląda na to ,że stan jego obrażeń zwiększał się z upływem czasu po śmierci w tzw. katastrofie. 
Tu cytacik co zobaczył Jarosław: 
„już w Polsce po otwarciu trumny brata zobaczył nogę w generalskim mundurze, z lampasem. Tu pasuje generał Kwiatkowski ze względu na wzrost.” 
To było już bezczelne chamstwo z rosyjskiej strony, pewnie też wiadomość dla Jarosława. Wychodzi tu nienawiść, pogarda i mściwość Putina np.za Gruzję. Co do innych ciał, pod częściami samolotu też nie było ciał. Poniżej zdjęcie z podnoszenia kadłuba z opisem:

















„Dlaczego nie ma ani jednego zdjęcia (pobojowiska na Siewiernym) pokazującego i szczątki lotnicze, i ciała wszystkich ,podkreślam ,wszystkich ofiar?...Nie ma żadnych zdjęć ani migawek dokumentujących (jak to zwykle bywa przy katastrofach) wynoszenie zwłok w czarnych workach. 10.04.2010r wydarzyło się wszak coś absolutnie bezprecedensowego, jeśli chodzi o akcje powypadkowe, Ruscy bowiem zwieźli ciężarówkami na „miejsce katastrofy” kolorowe trumny, z pomocą których, jak twierdzono oficjalnie ,wynoszono ciała zabitych. A może wwożono?” 
Jak ukryć zwożenie ciał na rzekome miejsce katastrofy? Trumny do tego celu się bardzo dobrze nadają. To jest plan a nie działanie spontaniczne, czyli zebranie szczątków do normalnie stosowanych worków foliowych, skąd idą na badania medyczne a dopiero na końcu do trumien. 
Takie postępowanie występuje w celu zacierania śladów zamachu lub inscenizacji. Gdyby katastrofa wydarzyła się naprawdę i bez udziału Rosjan to ci, na 100% by ją dokładnie udokumentowali zdjęciami i filmami a potem wykorzystali przeciwko Polsce. Jak widzimy ,dokumentacji nie ma ale są liczne dowody wskazujące na inscenizację katastrofy. 
O braku ciał na tzw. miejscu katastrofy mówi też Rosjanin, mechanik, Władimir Iwanow:
 














„Akurat pracowałem w swoim warsztacie samochodowym. Jest on oddalony nie więcej jak 200m od woskowego lotniska Siewiernyj...Moją uwagę zwrócił huk podchodzącego do lądowania samolotu...Nagle nie dalej jak 65m od mojego warsztatu, zobaczyłem błysk i drzewa łamiące się jak zapałki. O razu pobiegłem w tamtym kierunku...byłem jedną z pierwszych osób. Chwyciłem za telefon komórkowy i postanowiłem nagrać to, co miałem przed oczami...Zdziwiło mnie, że w palącym się wraku, wśród porozrzucanych rzeczy, połamanych drzew nie widać w ogóle ludzi. Pomyślałem nawet, że to rozbiła się maszyna transportowa lub wojskowa, a nie pasażerska. Żadnych ciał, żadnych rannych i nie słychać, by ktokolwiek wzywał pomocy. Byłem wystarczająco blisko i proszę mi wierzyć, że gdybym usłyszał wołanie o pomoc, nie wahałbym się ani sekundy...Od strony lotniska zaczęli podbiegać milicjanci.” 
Brak 96 ciał na miejscu upadku samolotu jest bardzo dziwny jeśli mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą ale nie jest dziwny gdy chodzi o symulację katastrofy i oczekiwanie na dowóz ciał z prawdziwego miejsca zamachu. Znowu, rosyjski świadek tak naprawdę swoim zeznaniem wspiera wersję inscenizacji katastrofy na Siewiernym. 
Rosyjskie służby zadbały o to aby jadący na miejsce katastrofy brat prezydenta ,Jarosław Kaczyński przyjechał dopiero po premierze Tusku i jego spotkaniu z Putinem. 
 „I nim J.Kaczyński i J.Tomaszewski i inni wylecieli z Siewiernego maszyną, która przybyła po nich z Witebska (tam ich, jak pamiętamy, wysadzono po przylocie z Polski, by tłukli się w ślimaczym tempie w konwoju do Smoleńska), ruscy funkcjonariusze najpierw przeprowadzili blisko godzinną kontrolę paszportową, a potem sprawdzali, co jest między ławkami, czyli rewizja samolotu.” 
Widocznie premier Putin z herr Tuskiem mieli ważne sprawy do uzgodnienia np. dalszego postępowania czy prowadzenia śledztwa. To wyglądało jak spotkanie wspólników na poniższym zdjęciu z dnia zamachu 10.04.2010r.
















Widać zadowolonego herr Tuska z gestem, mamy to , udało się. Ten gest może oznaczać ,że Tusk wiedział o zamachu i bał się o powodzenie planu.

Z filmu „Mgła” dowiecie się z ust samych polskich urzędników jakie sztuczki stosowała władza Putina aby opóźnić przyjazd Jarosława Kaczyńskiego na tzw. miejsce katastrofy. Film jest tutaj:
https://youtu.be/geAq3ZRnJbY?si=ssjRJ98OMmWqgOkm
Poza tym wielu ludzi czekających kilkaset metrów dalej np. M. Wierzchowski i J.Bahr twierdziło, że nie widzieli ,ani nie słyszeli straszliwej katastrofy w której wielki samolot z rykiem silników runął na ziemię i rozpadł się na tysiące części. 
 „Nie widzą oni blisko setki zwłok osób, które lecieć miały do Smoleńska, nie ma kokpitu ani sporej części kadłuba, nie widać foteli ani rozsypanych bagaży – wszystko wygląda jak złomowisko.” 
To nie powinno mieć miejsca chyba, że jak twierdzę nie było żadnej katastrofy tylko wcześniej przygotowana inscenizacja. 
Ja bym powiedział, że przez 7 godzin udawano ,że się szuka ciał czekając na ich dowóz z prawdziwego miejsca zamachu. Te nieliczne ,które znaleziono były specjalnie na tę inscenizację przygotowane i podłożone. Dlatego nie dopuszczano nikogo na miejsce tzw. katastrofy. Z relacji J. Sasina nawet personel medyczny nie dostał zgody na wejście tam ,tylko służby np. udające strażaków, którym nakazano mówić ,wsie pogibli. 
Do Polski ciała ofiar są przywiezione w zamkniętych trumnach ,których nie otwierano i zostały pochowane bez polskiej medyczno-sądowej dokumentacji. Wszystkie takie dokumenty pochodzą od strony rosyjskiej. Okazało się jednak, że w przysłanych trumnach pozamieniano zwłoki, rodziny ofiar otrzymały trumny ze zwłokami innych osób i takich przypadków było dużo i do tej pory wszystkich nie wyjaśniono bo należałoby robić ekshumacje. Dlaczego do takich pomyłek doszło? Znowu niechlujstwo i partaczenie pracy po rosyjskiej stronie czy może wynik walki z czasem podczas przeprowadzania inscenizacji katastrofy? O takiej inscenizacji świadczą też inne dowody, które otrzymały rodziny ofiar. Znowu cytacik z książki: 
„..wdowa po jednej z ofiar otrzymała od żandarmerii wojskowej rzeczy należące do jej śp. męża. Pośród nich znajdował się dowód osobisty- karta identyfikacyjna wykonana z tworzywa sztucznego, której brzegi w widoczny sposób zostały poddane działaniu ognia...Jednocześnie ,materiał dowodowy, ten w posiadaniu prokuratury, nadesłany z Rosji, którego autentyczność (w sensie pochodzenia z Rosji) potwierdza sama prokuratura oraz pełnomocnicy procesowi rodzin, a w szczególności żona ofiary, mówi nam również, że do rąk śledczych moskiewskich rzeczony dokument dotarł ze Smoleńska w stanie nienaruszonym i nienoszącym śladów nadpaleń, czego dowodzą załączone zdjęcia wraz z opisem.” 
Jest oczywistym, że nadpalenia dokonano już po tzw. katastrofie i uważam, że w takiej sytuacji nie można tego uważać za przypadek a było ich więcej.

poniedziałek, 10 listopada 2025

Inna wersja tzw. katastrofy smoleńskiej 2010r. cz.1z4

Witam ,z tej strony skyszaman. 
Już 15 lat minęło od tzw katastrofy smoleńskiej. Jedni już zdążyli zapomnieć, młodzi tego nie pamiętają a z oficjalnych mediów znają tylko wersję katastrofy a przecież są też inne ,terrorystyczne wersje. 
Dziś będzie właśnie opowieść o zamachu pod Smoleńskiem,….którego tam nie było bo była tam wielka inscenizacja tzw. katastrofy a prawdziwy zamach i bestialski mord na pasażerach odbył się w innym miejscu. Osobiście w tą wersję najbardziej wierzę bo część dowodów ,które zaraz zobaczycie na nią wskazuje albo wręcz według mnie udowadnia. 
Tą wersję stworzyli na podstawie dostępnych materiałów, własnych wywiadów czy badań blogerzy polscy ,którym naprawdę zależało na ustaleniu prawdziwej przyczyny tzw. katastrofy smoleńskiej w przeciwieństwie do oficjalnych komisji rosyjskich czy polskich, które działały wg ustalonych założeń ,pomijając lub nawet zatajając niewygodne dowody a rządził wtedy w Polsce nie kto inny jak herr Donald Tusk ze swoją bandą czyli antypolską partią PO. Wybitny anty Polak od urodzenia ,wspierany od początku swojej działalności politycznej przez fundacje niemieckie oraz służby, również komunistyczne, SB, KGB i GRU, wojskowe a nawet polską gangsterkę co wynika z jego przeszłości o której dużo mówił i nadal mówi dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński. 
O mrocznej przeszłości herr Donalda Tuska dowiecie się z książki „Niebezpieczne związki Donalda Tuska” Wojciecha Sumlińskiego. Po przeczytaniu tej lektury nie będziecie zdziwieni, że nie przypadkowo za rządów takiego człowieka doszło do zamachu na polskie władze. 
Ruszajmy z opowieścią. 
W zamachu smoleńskim musiały brać udział obie strony , wschodnia i zachodnia, musiała istnieć współpraca również po polskiej stronie aby uznać zamach jako „katastrofę” a w tym celu należało wprowadzić lub pominąć odpowiednie procedury. A tak przecież było.  
Dowody mówią same za siebie a są to zdjęcia, filmy, wywiady. 
Moja opowieść powstała na podstawie dwóch książek, „Maskirowka smoleńska – śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10-04” ,pracy wielu blogerów oraz „Czerwona strona Księżyca” napisanej przez blogera Free Your Mind. Z tych książek pochodzą też przedstawione zdjęcia, cytaty. 
Zacznijmy od foteli. Poniżej zdjęcie wnętrza Tu154MLux 101 wykonane 16.03.2010r czyli niecały miesiąc przez zdarzeniem po powrocie samolotu z remontu w Samarze:












Jasne boki foteli z ciemnym środkiem z pięcioma przeszyciami, które dzielą go na sześć fragmentów. Mamy 88 foteli typu pasażerskiego plus 2 dwójki, są też 2 fotele w przejściu, kanapa i fotel salonu I, 4 podwójne fotele salonu II, 4 fotele w kokpicie dla załogi plus 1 rozkładany oraz 4 rozkładane siedzenia personelu. Jeszcze zdjęcie tyłów foteli.



















Takie same fotele widzimy na poniższym zdjęciu z posłami Wisławem Wodą i Leszkiem Deptułą albo przed wylotem albo podczas lotu.




















Salon I prezydencki wyglądał tak:



















Poniżej zdjęcie foteli w przejściu:



















I jeszcze zdjęcie układu foteli w samolocie po przeróbce.















Teraz zestaw zdjęć z opisami dotycząc różnic pomiędzy fotelami z samolotu prezydenckiego a tymi znalezionymi na miejscu tzw. „katastrofy”.



























































































































Jeszcze zdjęcia z placu, gdzie składowano fragmenty samolotu:





















































Wnioski są oczywiste, fotele z tzw. miejsca katastrofy z fot.19 i 20 nie pochodzą z samolotu prezydenckiego 101. 
Stelaże od foteli ,których na pobojowisku znaleziono bardzo mało a są dużo bardziej odporne od poszyć foteli. Zdjęcia z wrakowiska:




































Czyż nie ciekawe zjawisko, w samolocie mamy prawie 100 foteli a stelaży prawie nie widać na wrakowisku. Inscenizatorzy nie dowieźli. 
„Wniosek końcowy. Występowanie na pobojowisku foteli niebędących na wyposażeniu 101 jest kolejnym dowodem na inscenizację katastrofy lotniczej na smoleńskim Siewiernym. Przy wypadku, jak sami badacze określili, o niskiej energii, destrukcja wszystkich stelaży jest niemożliwa. Stan części ofiar (jakby spały) jest nie do pogodzenia z tak wielkim zniszczeniem płatowca i foteli.”