Niedawno byliśmy z rodzinką w Energylandii, na życzenie dzieciaków.
Dwa dni szaleństwa na rollecoasterach ,również tych największych.
Piszę aby zachować przeżycia z nich bo pierwszy raz odważyłem
się przejechać na takim gigancie jak Zadra czy Hyperion.
Poniżę Hyperion w całej okazałości.
Jego największa wysokość to 77m ,rozwijana prędkość to 142km/h
a długość trasy 1450m. Hyperion jest wyższy od Zadry i rozwija od
niej większą prędkość ale...mimo to ,to Zadra zostawiła we mnie
lepsze wrażenia. Poniżej właśnie Zadra.
Zadra ma „tylko” 61m wysokości i rozwija prędkość „tylko” 121km/h
trasa przejazdu to 1316m….ale jest bardziej pokręcona i przez to
wydaje się być szybsza w całym przejeździe.
Poniżej zdjęcie z bliska…
Właśnie te ostre zakręty z dużą prędkością i przechyłami w obie strony
i jazda tak głową w dół robiły wrażenie większe niż na Hyperionie.
Prawie urywało głowę bo jej nie chowałem ,napinałem tylko mocno
mięśnie karku i patrzyłem. Niektórzy mówili że zamykają oczy ale
ja chciałem popatrzeć w „przepaść” czyli zjazd z najwyższego miejsca
prawie pionowo w dół. Oczywiście ten zjazd na Hyperionie był
straszniejszy bo było wyżej i szybciej. Powoli wjeżdżałeś na górę i
myślałeś jak to zniosę, co się stanie bo nigdy wcześniej tego nie
robiłem. Nie było odwrotu i to jest dobre, w momencie wejścia do
kolejki musisz to przeżyć. A jakie było przeżycie na największym
zjeździe? Gdy już jesteś na szczycie ,pomalutku kolejka się
rozpędza ale to są sekundy i już lecisz w przepaść. Miałem otwarte
oczy i w nią patrzyłem ,77m w dół. Przez kilka chwil nie czujesz,
że jesteś przypięty pasami, tylko lecisz w przepaść ,część osób
krzyczy ,inni zamykają oczy ,ja chyba też coś zakląłem ale
patrzyłem. Takie bezładne „spadanie” trwa sekundy a potem
czujesz jak pasy cię zatrzymują w siedzeniu i pędzisz coraz
szybciej w dół. Na Hyperionie mamy zagłówki ale na Zadrze ich
nie ma i czujesz jak wiatr chce ci urwać głowę. Ludzie przede
mną chowali głowy za fotele bo siła pędu była duża. Ja miałem
głowę pochyloną lekko do przodu i napięte mięśnie szyi aby
jej nie urwało. Tak to zapamiętałem. Reszta przejazdu już takich
dużych emocji nie wywoływała ,pęd do przodu z zakrętach ,
przechyłach i wiatrem w twarz ale pamiętam, że ta część właśnie
na Zadrze bardziej mi się podobała dlatego stawiam ten
rollecoaster na pierwszym miejscu w paktu w Zatorze.
Widzicie na zdjęciu jak pokręcony jest przejazd Zadrą ,przez całą trasę
czujesz emocje ,uważam ,że większe niż na Hyperionie ,gdzie
głównie sam pierwszy zjazd jest tylko lepszy w porównaniu z Zadrą.
Jechałem sam, z rodzinki nikt więcej się nie odważył. Chłopaki
12lat bliźniaki jeszcze nie chcieli, pewnie kiedyś to zrobią a żona
bała się już na mniejszych jeździć. Oczywiście byliśmy też na
mniejszych rollecoasterach. Podobał mi się Mayan czy Speed.
Poniżej Speed Water Coaster…
Tutaj pakowali grupę do łódki na kółkach, potem dźwig wciągał
łódkę na 60m wysokość i jazda. Czułeś się jakbyś pędził w
jakimś pojeździe bez dachu i sterowania. Mniejsze prędkości
w stosunku do gigantów wcześniejszych ale zabawa fajna.
I końcówka dosłownie ,pędem w wodę. Widać fontanny wody
na zdjęciu…
Dwa razy z synem tym jeździłem i zawsze się w końcówce zamoczyliśmy.
A że było ciepło i ładnie to i ochłodzenie było jak zimny prysznic.
Oczywiście było dużo innych atrakcji dla mniejszych dzieci i kilka
mniejszych rollecoasterów ,które również przetestowałem z synami.
Drugiego dnia pobytu trafiliśmy, że był pokaz sztucznych ogni na niebie
i przedłużono wszystkim darmowo pobyt o 3 godziny do 23 aby były
ładniejsze efekty… poniżej zdjęcie. I zdjęcie parku nocą, super widok.
Polecam wybrać się tam chociaż raz aby doznać nie znanych
przeżyć w „spadaniu w przepaść” a dzieciaki mają tam raj.
Kilka godzin spędziliśmy też w wodnej części parku na wodnych
zjeżdżalniach i w dużym ,podgrzewanym odkrytym basenie.
Oczywiście najlepiej wziąć kąpielówki ze sobą jak i wodę bo
tam ceny są dużo większe. Plecak można w zamykanych
skrzynkach zostawiać, opłata jednorazowa kilkanaście zł.